„Pracusiowe” wieści…

A wszystko zaczęło się już podczas obiadu, gdy w kubeczkach naszych pracusiów zamiast kompotu pojawił się sok z dyni! Który był…. pomarańczowy! Potem już było tylko lepiej… ponieważ, w naszej sali Pani znalazła jadalnego! Palucha wiedźmy! Oczywiście było tych paluchów więcej… i na szczęście starczyło dla każdego „Pracusia”! Jak na paluch wiedźmy – były całkiem smaczne! 🙂
Później było już tylko lepiej… nasza Pani wymyśliła, że podrzemy kartki! Myśleliśmy, że sobie żartuje, ale nie! Naprawdę kazała drzeć kartki! Więc darliśmy! Była to na prawdę wielka frajda! Gdy uzbierało się małych, pomarańczowych kartek nasza Pani wyciągnęła dużą szarą kartkę… Zastanawialiśmy się co dalej…. i Pani zaczęła rysować… początkowo nie wiedzieliśmy co to będzie, ale szybko zauważyliśmy, że to wielka dynia! Wtedy wszystko zaczęło się układać! Nie czekając na nic szybko złapaliśmy kleje do rąk i kleiliśmy. Powstała ogromna dynia! I nie była to taka zwyczajna dynia tylko – Halloween’owa!! Z  trójkątnymi oczami i śmiesznym uśmiechem i wcale nie była straszna! Później bawiliśmy się przy dźwiękach muzyki w Halloween’owe galaretki, a w nagrodę, na koniec dnia Pani obejrzała z nami bajkę pt. „Marta mówi” – w której właśnie działy się Halloween’owe cuda i dziwy.  To był naprawdę fajny dzień! A naszą dynię powiesiliśmy na naszej tablicy w sali i możemy na nią dumnie zerkać! 🙂